polikala makaronada cytryny życie zycie na krecie makaron spaghetti z grecki z krety oliwa z krety

Makaronada Fotouli

polikala makaronada cytryny życie zycie na krecie makaron spaghetti z grecki z krety oliwa z krety

Czasem wydaje mi się, że moje sąsiadki boją się, że nie jem. Nie żebym wyglądała adekwatnie do tych obaw, wręcz przeciwnie, wcale mnie nie ubywa od ilości pysznego jedzenia, które napływa tu ze wszystkich stron, jednak musi być coś co je niepokoi. Jak inaczej wytłumaczyć to, że niemal codziennie dostaję od kogoś ze wsi miskę lub talerz pełen dobrego obiadu? A to gorąca fasolada, a to pachnące arakas, kremowa taramasalata, smażone małe rybki, czy wielka blacha boureki lub gemista.

Nie wiem czym zasłużyłam sobie na tę miłość. Nachodzą mnie czasem wątpliwości, czy może to na kredyt? Może jakiś dobry los sprowadził mnie do tej maleńkiej wsi po to, żebym wiedziała, że trzeba się starać, trzeba być coraz lepszym człowiekiem, żeby sobie spłacić ten dług jaki zaciągam rozkoszując się słodkim siga, siga w jeszcze słodszym Hrisavgi. A może to po to, bym czuła moralny obowiązek przekazywać tę troskę, wyczuliła się na najmniejsze drgania wśród wszystkiego co mnie otacza, bym tak, jak Fotoula wiedziała kiedy komuś potrzeba talerza zupy, zapachu mięty, uścisku ciepłej dłoni w towarzystwie „Nie martw się, jest zdrowie, coż więcej?”.

Kilka dni temu byłam w nienajlepszej formie, a ona swoim szóstym zmysłem poprzez grube mury naszych domów i szerokość ulicy musiała to wyczuć. Zawołała mnie z balkonu po to, bym przydreptała po schodach na radosne „Jak się masz? Zaginęłaś nam?” witające mnie u progu. Wręczyła mi jeszcze gorący makaron w anielsko pachnącym sosie, obficie posypany serem graviera. Ciężar tej miski niemal nie urwał mi rąk, temperatura zdawała się dodawać jeszcze kilkuset gram, a roześmiane oczy Fotouli pełne były typowego dla niej spełnienia, bowiem dokonała po raz kolejny swojej misji – nakarmiła tych, których kocha.

polikala makaronada cytryny życie zycie na krecie makaron spaghetti z grecki z krety oliwa z krety

Gdy powiedziała, że to zaledwie porcja na dwie osoby, odebrałam to jako żart – spokojnie można by nakarmić tym pułk wojska! Dopiero jednak gdy spróbowałam jej makaronady, zrozumiałam. To było tak pyszne, tak idealne, tak wyważone, tak potrzebne… że zjedliśmy z Tomem wszystko, długo przesiadując na tarasie w towarzystwie pierwszego, prawdziwego wiosennego wieczoru.

Makaronada Fotouli napełniła nam brzuchy, a cienkie i długie nitki makaronu pozszywały roztrzaskane umysły i serca. Tak, jakkolwiek groteskowo to brzmi, jej kuchnia leczy mi duszę. Nie muszę sobie nawet przepisywać, dawkować tego remedium – ona dokładnie wie, co i kiedy jest mi potrzebne. Chyba jednak dostałam to wszystko na kredyt. Chyba muszę pracować nad tym, aby umieć go godnie spłacić.

Dziś wróciłam od niej ponownie dzierżąc talerz, tym razem z gotowanymi burakami i kolejną porcją postnej taramasalaty. Po drodze (czyli na odcinku tych całych dwudziestu metrów) Pani Fotini obdarowała mnie kolejną skrzynką gigantycznych cytryn. Oprócz tych pachnących darów, udało mi się także zdobyć przepis na makaronadę Fotouli, która przytula człowieka od środka. To jest dobry dzień, jestem bardzo bogata.

polikala makaronada cytryny życie zycie na krecie makaron spaghetti z grecki z krety oliwa z krety
polikala long line

Makaronada Fotouli

polikala long line

1/2 kg pomidorów startych na tarce o grubych oczkach

1/3 zielonej papryki

1/3 czerwonej papryki

garść posiekanej natki pietruszki

1 czerwona cebula

1 gruby ząbek czosnku

1/2 łyżeczki oregano z Krety (na przykład takiego) lub 1 łyżeczka zwykłego oregano

1/4 szklanki oliwy (nasza Oliwa Poli Kala jest spoko) plus trochę do polania przed podaniem

1/2 szklanki wody

szczypta mielonego cynamonu (najlepiej świeżo zmielony taki)

sól

200 g makaronu spaghetti, im cieńszy, tym lepszy

trochę startego sera graviera lub innego ostrego żółtego sera

W garnku o szerokim dnie rozgrzej oliwę.

Cebulę i czosnek drobno posiekaj, papryki pokrój w dość drobną kostkę.

Dodaj pokrojone warzywa na rozgrzaną oliwę, posól i smaż ciągle mieszając do momentu, aż będą miękkie i półprzeźroczyste.

Dodaj pomidory, wodę, natkę pietruszki, cynamon i oregano. Dokładnie wymieszaj, zmniejsz ogień do minimum i gotuj do momentu, aż sos zredukuje się do połowy.

W dużym garnku zagotuj 2 litry wody wraz z łyżeczką soli. Dodaj makaron i gotuj o 2 minuty krócej, niż podane na opakowaniu.

Odlej 1 filiżankę wody z gotowania makaronu i odstaw na później.

Odcedź makaron, przełóż go natychmiast do garnka z sosem, dodaj 1/2 filiżanki wody z gotowania makaronu i gotuj jeszcze przez 2 minuty wszystko razem mieszając.

Gdy makaronada wsiąknie sos i nadmiar wody, jest gotowy do podania.

Przełóż makaronadę do talerzy, posyp startym serem i polej dodatkowo niefiltrowaną oliwą tak, żeby porządnie się błyszczał.

Zanim przystąpisz do jedzenia, przełóż trochę do pojemnika i podziel się z kimś – na pewno będzie tego potrzebować.

polikala makaronada cytryny życie zycie na krecie makaron spaghetti z grecki z krety oliwa z krety
polikala porady
  • Makaronada najlepiej smakuje tuż po przygotowaniu, jednak sos możesz przyrządzić nawet dzień wcześniej. Przełóż go do pojemnika gdy wystygnie, przykryj i wstaw do lodówki.
  • Ilość wody odłożonej z gotowania makaronu może zależeć od tego, jak bardzo zredukował się sos podczas gotowania. Jeśli boisz się, że pół filiżanki to zbyt dużo, dodaj na początku mniej i w razie potrzeby dolewaj po trochę aż uzyskasz odpowiednią konsystencję.
  • Ostatnia faza gotowania makaronady jest bardzo ważna – dzięki gotowaniu makaronu w sosie, wsiąknie więcej smaku, nie będzie ani suchy, ani zbyt rzadki.
polikala wegański
  • Makaronada jest całkowicie wegańska.

Zamów naszą niefiltrowaną oliwę z Krety!

Oliwa to nasza największa pasja! Zajęliśmy się jej produkcją, aby móc zaoferować
najlepszej jakości oliwę z Krety także na Waszych stołach.

Rzuć też okiem na:

3 thoughts on “Makaronada Fotouli”

  1. Pingback: Jak zrobić ser mizithra? – polikala

  2. Bozenna Stepien

    Jeszcze nie mam zdania. Jestem tu pierwszy raz i chce się dowiedzieć, czego należy spróbować będąc na Rodos
    Lecimy w czerwcu.

    1. Kalimera! Mieszkam na Krecie i specjalizuję się głównie w kuchni kreteńskiej, więc nie wiele wiem o kuchni typowej dla Rodos, jednak jestem przekonana, ze znajdziesz tam także typowe klasyki kuchni greckiej, takie jak: stifado, mousakas, pastitsio, tzatziki, grillowaną jagnięcinę, souvlaki, pita gyro, pappoutsakia, dolmades, fava, gigantes, spanakopita, melitzanes imam, taramasalata, keftedes, czy saganaki. Na każde z tych dań znajdziesz przepis tu na blogu, możesz więc spróbować odtworzyć smaki wakacji w domu! 🙂 Udanego wypoczynku! <3

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *